poniedziałek, 9 grudnia 2013

ZELMER CK 1000 a oszczędzanie prądu

ZELMER CK 1000 - nowy czajnik, pojawił się w domu za sprawą kupna celem obniżenia rachunków za prąd :-)

Specyfikację i opis czajnika można sobie zobaczyć na stronie producenta.
http://www.zelmer.pl/dla-kuchni/czajniki-elektryczne/ck1000



Na papierze albo raczej ekranie wszystko wygląda pięknie. A jak wygląda u mnie w kuchni?

Też ładnie :-) O gustach podobno się nie dyskutuje ale subiektywnie czajnik robi bardzo miłe wrażenie.
Używa się go trochę inaczej niż zwykły czajnik, przypomina trochę ciśnieniowy ekspres do kawy. Wystarczy podstawić kubek, nacisnąć guzik i woda po zagotowaniu sama nalewa się do kubka. Wszystko fajnie tylko trzeba ustawić suwakiem ile tej wody ma się nalać. Suwak nie działa precyzyjnie i trudno przewidzieć ile tej wody się naleje. Czasami za dużo czasami za mało.

Długo można by opowiadać o tym ustrojstwie więc nie wdając się w szczegóły postaram się wypisać zalety i wady, które zwróciły moją uwagę

Zalety:

  1. cichy

  2. estetyczny

  3. dość szybki (gotowanie i nalewanie trwa od 50 sekund do 90 sekund)

  4. gotuje zawsze 300ml - co zapewnia energooszczędność w porównaniu z gotowaniem litra wody

Wady:

  1. dość ciężki

  2. nie można zagotować od razu więcej niż 300ml (czasami chciałoby się)

  3. wylewanie wody i płukanie jest niewygodne

  4. woda po zagotowaniu ma dziwny posmak (to największa wada)

Woda niestety po ugotowaniu ma zły smak. Moja żona tego nie wyczuwa i nie jest to bardzo intensywne ale mi przeszkadza w degustowaniu herbaty (delikatnie ujmując). Bardzo mnie ten fakt zdenerwował. Oczywiście wiem, że czajniki tak czasami mają zwłaszcza nowe czajniki, a z czasem po wygotowaniu wszystko jest ok. Taką też mam nadzieję, że smak wody się poprawi inaczej czajnik będę musiał reklamować i żądać zwrotu pieniędzy.

Tymczasem postanowiłem mu trochę pomóc. I gotowałem w nim ocet, kwasek cytrynowy i sodę oczyszczoną. Po tych zabiegach smak się trochę poprawił albo czasami już nie umiem go wyczuć. Nie mniej jednak od około 15 dni pijemy z niego wodę i mam nadzieję, że nie zatruwa nas powoli jakimś chemicznym związkiem.

Czajnik przez cały ten czas podłączony jest do watomierza i codziennie spisuję odczyty zużycia prądu. Do tej pory średnie dzienne zużycie prądu jest na poziomie 0,65 kWh. To prawie dwa razy więcej niż oczekiwałem.

W porównaniu ze starym czajnikiem (0,9kWh/dobę) to jest oszczędność rzędu 27%. Jeśli takie zużycie będzie przez cały rok to przeliczając na złotówki zaoszczędzę rocznie około 50zł

Miałem nadzieję na większą oszczędność. Ale ostatecznie lepiej zaoszczędzić 50zł niż nic. Biorąc pod uwagę, że w czajnik zainwestowałem 157zł, to koszt zwróci się dopiero po 3 latach.

Na czajnik jest 2 letnia gwarancja, więc jeśli zepsuje się między 2 i 3 rokiem eksploatacji to nie odzyskam wszystkich wydanych na niego pieniążków

Podsumowując:

Czajnik mnie rozczarował. Liczyłem na większą oszczędność i nie liczyłem na "gorzki" smak gotowanej wody.

Dam mu jeszcze trochę czasu i szansę na rehabilitację. Może ostatecznie zakup jego nie okaże się całkowitą porażką.

Też masz taki czajnik? Napisz co o nim myślisz w komentarzu.